Pracodawcy a stosunek do tatuażu

0
1103

Nie ma reguły. Wszystko zależy od indywidualnego nastawienia pracodawcy, kultury organizacyjnej firmy, charakteru pracy, a także samego tatuażu. W Polsce tatuaż wciąż kojarzy się z rodzajem charakterystycznego piętna, od razu przywołującego na myśl przestępczość, bunt, kontrkulturę – generalnie idee, które dalekie są od wizerunku idealnego pracownika, zwłaszcza w tradycyjnej korporacji czy przedsiębiorstwie. Takie przekonania charakteryzują głównie starszych pracodawców, choć wyraźne są także u bardziej konserwatywnych, młodszych osób, które do jednego worka wkładają wszelkich „innych”. Jak zatem odnaleźć się na rynku pracy z tatuażem?

Praca z tatuażami, irokezem czy afro…

Niby tak różne, a jednak sprowadzane do jednego mianownika – wszelkie alternatywne wyglądy, do których zaliczają się między innymi tatuaże, mogą stanowić przeszkodę na drodze do uzyskania pracy marzeń. Wiąże się to ze strachem pracodawców oraz stereotypami budowanymi przez pokolenia. Choć tatuaże towarzyszą ludzkości od zarania wieków, to w Europie kojarzą się z przekraczaniem barier, wychodzeniem poza schematy, reguły, mocnym akcentowaniem własnego znania. Takie cechy powinny być akceptowane przez firmy, które poszukują indywidualności, nie są jednak poszukiwane przez korporacje, które prowadzą do hegemonii, podążania za skryptami, regułami, określonym dress code. Tam każdy powinien być taki sam, z pokorą wykonywać określone obowiązki.

Tatuaż a praca – różne branże, odmienne oczekiwania

Mimo stereotypów posiadanie tatuażu czy niecodziennej fryzury, stylu, nie musi być formą kolosalnej przeszkody, jedynie drobnym utrudnieniem. Wszystko zależy bowiem od branży. Wielu managerów, nawet jeśli sami są wielbicielami takie formy zdobienia ciała, może odczuwać obawy przez zatrudnieniem osoby, która ma na rękach wizerunki smoków, hebrajskie napisy, roślinne motywy, serca, wyznania, marynarskie zdobienia… Niepewność dotyczy bowiem stanowisk nastawionych na pracę z klientem i trudnością przewidzenia jego reakcji. Widoczny na pierwszy rzut oka rysunek może nie przysporzyć sympatii, a co więcej – może zrazić, prowadzić do skategoryzowania pracownika. Na stanowiskach sprzedażowych wymaga się profesjonalizmu, prostoty, nieskazitelnego wyglądu, umiejętności perswazji.

Niekiedy duży, niewidoczny (skrywający się pod koszulą) tatuaż na plecach może nie mieć żadnego znaczenia dla pracodawcy, ale już drobne gwiazdki na nadgarstku mogą przeważyć o uzyskaniu zatrudnienia (choć oficjalnie taka dyskryminacja jest niedozwolona). Całkowicie inaczej patrzy się na ludzi w branży kreatywnej – tutaj indywidualność, oryginalność, własne zdanie są na wagę złota. Dlatego specjaliści od reklamy, copywriterzy, graficy, malarze, fotografowie nie powinni mieć problemów na rozmowach kwalifikacyjnych. Co zabawniejsze, dla nich stuprocentowo dopracowany wygląd może okazać się zagrożeniem.

Budowa relacji społecznych za pomocą charakterystycznego wyglądu

Wyróżnianie się z tłumu pod względem wizerunkowym wiąże się też z innymi rzeczami, między innymi ze wzbudzeniem zainteresowania, nawiązywaniem kontaktów. Tatuaże budzą ciekawość, skłaniają do pytań, odkrywania – a ze względu na stereotypy mogą pomóc też wniknąć w konkretne grupy społeczne. Przykładowo – zdecydowanie łatwiej będzie miał psycholog z dziarami, który postara się prowadzić terapię w więzieniu, sprzedawca motocykli może zyskać sympatię harleyowców, a przedsiębiorca parający się usługami w zakresie ekstremalnych wrażeń o podwyższonej adrenalinie, może znacznie zwiększyć swoje wyniki sprzedażowe. Dotyczy to także muzyków, DJ-ów, wszelkich artystycznych branż. Zatem stereotypy mogą nie tylko wykluczać, mają także potencjał twórczy – grania na nich, wykorzystywania schematów w dążeniu do osiągnięcia własnych celów, przekonywania ludzi. To tyle o ogóle. Zawsze jednak warto próbować – bowiem każdy pracodawca może mieć inne podejście, sposób postrzegania rzeczywistości, stosunek do tatuaży i ich wpływu na relacje inwestorskie, kontakty z klientami.